Automatyzacja nie jest przewagą konkurencyjną. Zapewnią ją pracownicy.

236

Automatyzacja stała się oczywistym i kluczowym elementem cyfrowej transformacji przedsiębiorstw i branż. Wspiera się nią blisko 75 proc. organizacji na całym świecie, skalując powtarzalne zadania i zwiększając moce produkcyjne. Jednak główną cechą naszych czasów jest zmiana, a wyzwaniem biznesu – adaptacja.

Okazuje się, że sama robotyzacja nie potrafi temu sprostać, a blisko 50 proc. wdrożeń kończy się porażką. Adaptacja do zmian stanowi unikalną cechę człowieka, a wzmacnianie jego kompetencji — źródło dzisiejszej przewagi w biznesie.

Skala automatyzacji w przemyśle dowodzi, że wspiera ona większość procesów, a w tych najbardziej żmudnych pozwala ograniczyć udział ludzi. Jest z nią jednak kilka problemów.

Po pierwsze, wiele robotów przemysłowych zwyczajnie się nie sprawdziło. Gdy pandemiczny strach napędził popyt na robotyzację, producenci prześcigali się we wprowadzaniu na rynek innowacji, a przemysł, pod presją czasu i obaw o przyszłość, podejmował pochopne decyzje, inwestując w nietrafione rozwiązania. EY podaje, że niemal 50 proc. procesów robotyzacji kończy się fiaskiem. Zwłaszcza tam, gdzie zakup sprzętu nie był skonsultowany z pracownikami, kosztowne maszyny stoją dziś na zapleczu. Maszyny te przestawały działać lub ich eksploatacja byłą zbyt kosztowna. W innych przypadkach okazało się, że roboty są zbędnym gadżetem, który spowalnia pracę, zamiast ją usprawniać.

Po drugie, przewaga konkurencyjna uzyskana za sprawą robotyzacji bywa krótkotrwała. Świat zmienia się szybciej i podąża często w innym kierunku, niż zakładaliśmy. Wymaga to ciągłych rewizji strategii oraz szybkiego reagowania, którym maszyny nie mogą sprostać. Trudność automatyzacji polega na tym, że rzadko dostarcza ona elastycznych, adaptowalnych rozwiązań. Bez wątpienia podnosi wydajność, zwiększając tempo procesów lub ich dokładność, nie oferuje jednak rozwiązań na miarę zmieniających się warunków.

Augmentacja — technologie, które inwestują w człowieka

Predykcje Deloitte dla branży produkcyjnej na 2023 rok mówią, że kluczowym trendem jest zapewnienie współpracy ludzi i technologii. Gdy mowa o technologiach, Deloitte wskazuje jednak na ogromną zmianę ich postrzegania: przyszłość należy do technologii, dzięki którym praca staje się lepsza dla ludzi, a ludzie lepsi w pracy. Technologie przyszłości nie tylko zastępują człowieka w żmudnych zadaniach, ale zwiększają możliwości pracowników i zespołów.

Przemysł musi zatem odejść od upatrywania w automatyzacji alternatywy dla człowieka i zerwać z błędnym założeniem, że praca człowieka sama w sobie jest problemem, który należy rozwiązać. Zasadniejszym ekonomicznie kierunkiem jest zwiększanie wydajności człowieka, poprzez niwelowanie barier i ograniczeń, a nie zwiększanie wydajności samej produkcji. Jak twierdzi Torbjørn Netland, ekspert Światowego Forum Ekonomicznego specjalizujący się w obszarze produkcji i zarządzania procesami operacyjnymi, to ludzie, a nie technologia, kształtują przyszłość produkcji. Sposób, w jaki pracownicy wykorzystują nowe technologie zadecyduje o tym, jak ewoluuje organizacja.

Takie podejście oferuje kierunek augmentacji, który zrodził się z prostej idei, że praca ludzka może być lepsza dzięki odpowiednim narzędziom. Według badania Deloitte 2023 Global Human Capital Trends, ponad 90 proc. liderów biznesowych uważa, że wykorzystanie technologii do poprawy wyników pracy i wydajności zespołu jest obecnie kluczowe lub bardzo ważne dla sukcesu ich organizacji.

Wbrew pozorom augmentacja nie jest niczym nowym. Historycznie najpierw były narzędzia ręczne (młotek, szpadel, nóż), później te, które są dopasowane do ciała (okulary), a następnie interfejsy (komputery, smartfony). Ostatnie lata to szereg eksperymentów z urządzeniami wearables, jak smartwatche, i w końcu technologie immersyjne, czyli okulary rozszerzonej rzeczywistości (ang. augmented reality, AR) czy środowisko rzeczywistości wirtualnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz!
Wprowadź swoje imię