Energetyczna zagadka Polski: dlaczego bardziej przypominamy Azję niż Europę?

138

Przynajmniej pod jednym względem polskiej energetyce bliżej do Azji i takich państw jak Filipiny czy Wietnam niż Zachodu. Z raportu Statistical Review of World Energy wynika, że aż 42% naszej energii pierwotnej (czyli nieprzetworzonej) pochodzi z węgla. Nic odkrywczego, ale w Europie to rzadkość. To mogłoby ulec zmianie, ale zamiast stanąć na dwóch nogach, stoimy na jednej, i to tej słabszej, ignorując naszą mocną stronę, czyli wiatr. Dlaczego Polacy chcą „płynąć pod prąd”?

Wspomniany raport rysuje przyszłość polskiej energetyki w ponurych, by nie powiedzieć czarnych, barwach. Aż 42 proc. wyprodukowanej nad Wisłą energii pierwotnej pochodzi z węgla. Energia pierwotna to energia zawarta w surowcach naturalnych (np. w węglu, ropie naftowej, gazie ziemnym, energii słonecznej czy wietrze) przed przekształceniem jej w energię użyteczną dla ludzi, jak np. elektryczność czy ciepło.

Nasza pozycja w rankingu państw korzystających z węgla nie napawa dumą. Znajdujemy się między Wietnamem (45 proc.) a Filipinami (40 proc.), podczas gdy nasi sąsiedzi – Ukraina i Niemcy – mają znacznie lepsze wyniki, odpowiednio 22 i 19 proc. W obliczu rosnących wymagań Unii Europejskiej co do transformacji energetycznej, musimy szukać nowych, bardziej innowacyjnych rozwiązań.

Robert Szczotka z firmy ABB, która dostarcza rozwiązania dla polskiej energetyki, komentuje: – Raport rysuje pesymistyczny obraz naszej gotowości do zmian w energetyce. Mimo że jesteśmy na froncie innowacji technologicznych, wyzwania związane ze zmianami klimatycznymi stawiają przed nami trudne decyzje.

Kraj w przeciągu

Jeżeli chodzi o produkcję energii, Norwegowie słyną z elektrowni wodnych, Francuzi z energetyki jądrowej, Polacy zaś… z węgla. A mogliby z wiatru. Szacunki wskazują, że w Polsce na 365 dni, tylko około 66 jest słonecznych. Niemal czterokrotnie więcej, bo około 250, jest dni wietrznych. Nasze położenie geograficzne mocno określa to, z jakich źródeł energii odnawialnej powinniśmy korzystać, a jednak staramy się „płynąc pod prąd” (czy, jak kto woli, iść pod wiatr), skupiając się jeśli chodzi o OZE na instalacjach fotowoltaicznych.

Można odnieść wrażenie, że Polacy nie lubią wiatraków. Jeśli rzeczywiście tak jest, to w gruncie rzeczy dlatego, że nie znają tej technologii. To, co przewija się również w publicznych dyskusjach, to w dużej mierze powielane opinie, które często wypaczają prawdziwy obraz tej technologii – uważa Robert Szczotka. – Brakuje edukacji w zakresie źródeł energii odnawialnej, jej wytwarzania i specyfiki. Sytuacji nie ułatwia także legislacja, która skutecznie blokuje możliwości rozwoju tej technologii w Polsce.

Ekspert zwraca uwagę na pewien paradoks: kraj, który leży w największym przeciągu Europy, jednocześnie ma największe problemy z wiatrem, więc inwestuje w instalacje fotowoltaiczne.

W przeciwieństwie do słonecznych krajów południa Europy, słońce świeci u nas rzadko i nieregularnie. Co więcej, montowane w Polsce panele są zazwyczaj produkowane na Dalekim Wschodzie, skąd importowane są przez rodzimych dystrybutorów.

To odwrotnie niż ma to miejsce w przypadku wiatraków, które w większości przypadków opracowywane są przez naszych inżynierów, a ich elementy są produkowane lokalnie – zwraca uwagę ekspert ABB. Z analiz Instytutu Jagiellońskiego wynika, że do 2030 farmy wiatrowe w Polsce mogą zapewnić pracę nawet 100 tys. osobom, a także – w zależności od scenariusza – mogą przyczynić się do całkowitego skumulowanego wzrostu PKB o 70-133 mld PLN.

Z dwoma kierunkami energia płynie lepiej

Rodzimy miks energetyczny mierzy się z jeszcze jednym, uniwersalnym problemem, jakim jest niedostosowana sieć przesyłowa. Inicjatywy ze strony lokalnych uczestników rynku są często torpedowane przez brak możliwości przyłączenia, a w najlepszym przypadku ograniczane przez niewystarczające parametry sieci. Według Urzędu Regulacji Energetyki, koszt modernizacji kluczowych sieci dystrybucyjnych, niezbędnej, by sprawnie i niezawodnie przesyłać zieloną energię, może do 2030 r. wynieść przynajmniej 130 mld zł. Tymczasem w 2021 r. na te cele przeznaczono jedynie 7 mld zł.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj