O zgubnej sile tradycji czasu pracy

208

Wielka jest siła tradycji. Wielka, lecz nie zawsze pozytywna. Spośród olbrzymiej liczby Polaków pracujących zmianowo, większość zaczyna ranną zmianę o godzinie 6.00. W dziesiątkach fabryk i zakładów usługowych, w których miałem okazję realizować projekty optymalizujące planowanie czasu pracy, zawsze pytałem o powody wyboru właśnie tej godziny. I niezmiennie otrzymywałem tę samą odpowiedź – ‘bo zawsze tak pracowaliśmy’. Tradycje warto szanować, ale czy każdym kosztem?

No właśnie, jaki jest koszt i jakie są korzyści z zaczynania pracy o 6 rano? Dla przedsiębiorstw różnica między godziną 6.00 a, na przykład, 7.00 jest w zasadzie żadna. I to niezależnie od tego, czy zakład pracuje na jedną zmianę, dwie, czy trzy. Jeśli na więcej niż jedną, to kolejna zmiana będzie się wtedy rozpoczynać o godzinę później, czyli o 15.00, a następna o 23.00, przy założeniu wyboru podstawowego systemu czasu pracy, który ogranicza długość jednej zmiany co do zasady do 8 godzin.

W równoważnym systemie czasu pracy, w jego najpowszechniej postaci, gdy zmiana trwa 12 godzin, rozpoczęcie pracy rano ma również z reguły miejsce o 6.00, ale mogłoby mieć o 7.00, a druga zmiana zaczynałaby się wtedy, odpowiednio, nie o 18.00, lecz o 19.00. I znów, dla przedsiębiorstwa nie ma większego znaczenia, która to będzie godzina. W obu przypadkach ciągłość pracy, a więc produkcji czy świadczenia usług, może być zachowana. A jednak, prawie zawsze jest to uświęcona tradycją godzina 6.00 rano!

Dla pracowników jest to jednak znacząca różnica. W dziesiątkach wywiadów, które przeprowadziłem z robotnikami fabryk, czy to pracujących na zmiany ośmiogodzinne czy dwunastogodzinne, słyszałem bardzo często, że nie nocna zmiana jest najcięższa, ale właśnie ranna. Dlaczego? Mnóstwo polskich fabryk i przedsiębiorstw usługowych pracujących na dwie lub trzy zmiany stoi na obrzeżach niewielkich miast. Oława w województwie dolnośląskim jest tu dobrym przykładem. Na terenie oławskiej gminy i jednocześnie w obszarze Wałbrzyskiej Strefy Ekonomicznej, leży kilkanaście sporych zakładów i parę wielkich fabryk.

Olbrzymia część pracowników zmianowych to mieszkańcy kilkunastu małych miasteczek i wsi rozrzuconych w promieniu kilku, kilkunastu kilometrów wokół Oławy. Wiele zakładów pracy organizuje dla pracowników transport do i z miejsca pracy kontraktując zewnętrzną firmę. Kontrakt zawarty z przewoźnikiem narzuca mu, obwarowany surowymi karami, wymóg dowiezienia pracowników na czas. Aby mieć pewność, że żadna grupa dojeżdżających w ten sposób robotników nie spóźni się do fabryki, autobusy podjeżdżają pod bramę najczęściej 20-30 minut wcześniej.

Czyli na ranną zmianę o 5.30-5.40. Aby ciąć koszty, przewoźnik jednym autobusem objeżdża wiele miejscowości zabierając po drodze kolejnych pracowników, zanim w końcu dojedzie do zakładu pracy. W pierwszych miejscowościach pojawia się więc już o 4.30. Pracownik, aby nie spóźnić się na autobus musi wstać o 3.45. Śpi więc za krótko, rozpoczyna pracę zmęczony, ma kłopoty z koncentracją, wydłużony czas podejmowania decyzji i gorszą jej trafność. Rośnie szansa pomyłki, czasem wypadku. Spada motywacja, marna jest satysfakcja z pracy. Te skutki nasilają się w wiekiem, a faktem demograficznym jest, że w Polsce populacja, w tym populacja ludzi aktywnych zawodowo, starzeje się.

Pamiętajmy też, że ten sam pracownik w inne dni pracuje na nocne zmiany i wtedy nie śpi w ogóle w czasie, gdy jego organizm tego wymaga. Praca nocna to poważne wyzwanie dla organizmu człowieka, zagrożenie dla jego fizycznego i psychicznego zdrowia, zaburzenie funkcjonowania zegara biologicznego i związanego z nim cyklu dobowego. W konsekwencji, dwie trzecie czasu pracy – zmiana ranna i nocna zwiększają prawdopodobieństwo pojawienia się różnorakich dolegliwości i chorób. Względnie bezpieczna dla zdrowia i samopoczucia pracownika pozostaje więc tylko zmiana popołudniowa. Niezwykle dewastująca dla zdrowia jest zresztą sama nieregularność godzin snu. W badaniu opublikowanym przez Harvard Medical School w 2017 roku udowodniono, że właśnie ten czynnik prowadzi do znacznie podwyższonego prawdopodobieństwa zapadnięcia na choroby układu sercowo-naczyniowego.

Gdyby zmiany, w tym ranna, zaczynały się o godzinę później, nocny, a więc najbardziej wartościowy sen byłby o godzinę dłuższy, jakość snu wyższa, solidniejsza regeneracja psychiczna i fizyczna oraz lepszy nastrój. Jest niewątpliwą odpowiedzialnością pracodawcy zadbanie o zdrowie i bezpieczeństwo pracowników zmianowych. Ergonomia grafików, w tym godziny rozpoczęcia i zakończenia zmian, jest najważniejszym obszarem, w którym ta odpowiedzialność może i powinna się przejawić.

Należy też dodać, że w naszym społeczeństwie rośnie znaczenie czasu wolnego. Wedle badań firmy Randstad:Employer Brand Research (2017), wśród najważniejszych cech potencjalnego miejsca pracy kandydaci wymieniają na trzecim miejscu dobrą równowaga między życiem zawodowym a prywatnym; pracownicy natomiast, wśród najważniejszych powodów zmiany pracy, na drugim miejscu wskazują brak wpływu na swój czas pracy. Zrealizowane pod koniec 2019 roku badanie na zlecenie Brytyjsko-Polskiej Izby Gospodarczej pokazało, że rekrutacja i utrzymanie (rotacja) pracowników są poważnym, negatywnie wpływającym na funkcjonowanie problemem dla większości biorących udział w badaniu firm.

Może warto, w obliczu powyższych wywodów, porzucić uświęconą jedynie czasem trwania tradycję rozpoczynania pracy o 6.00 rano?

Autor: Paweł Mlicki Déhora Consultancy Group