Zbigniew Jakubas: Brak pracowników większym zmartwieniem dla przedsiębiorców niż inflacja czy ceny energii. Likwidacja szkół zawodowych odbija nam się czkawką

477

Prezes Grupy Kapitałowej Multico ocenia, że przewagą polskich firm, która decyduje o ich konkurencyjności na polskim i globalnym rynku, jest też ich rodzinny charakter. Z danych przytaczanych przez Ministerstwo Finansów wynika, że z ponad 2 mln polskich przedsiębiorstw prywatnych prawie 830 tys. to właśnie firmy rodzinne. Najwięcej jest ich w branży handlowej, przetwórstwie przemysłowym, w branży budowlanej oraz usług profesjonalnych. Co istotne ich wpływ na gospodarkę sukcesywnie rośnie. Podczas gdy jeszcze w 2009 roku firmy rodzinne wytwarzały ok. 10 proc. polskiego PKB, obecnie ten odsetek sięga już około 18 proc., co oznacza, że średnio co piąta wypracowana w kraju złotówka jest efektem działalności firm rodzinnych.

– Mamy firmy w większości rodzinne, tutaj jest ich DNA, one szybciej podejmują i wdrażają decyzje. Mamy też zdolnych ludzi, którzy potrafią te decyzje wprowadzić. I dlatego mamy przewagę konkurencyjną nad dużymi korporacjami, które są molochami i zanim o czymś zadecydują, a potem to wdrożą, to my już jesteśmy przed nimi o dwa kroki. Dzięki temu wygrywamy ten wyścig – przygotowaniem jakościowym ludzi, inteligencją tych ludzi, pracowitością. Pod względem technologicznym dobre, polskie firmy też nie są już gorsze niż chociażby niemieckie – mówi Zbigniew Jakubas. – Na razie mamy też jeszcze tę przewagę, że wynagrodzenia w Polsce są niższe niż w Niemczech i Europie Zachodniej. Ale ten dystans znacząco się kurczy. Dlatego musimy stawiać na rozwój i technologie, a nie na przewagę w wynagrodzeniach, bo to jest krótkofalowa polityka.

Duże zasoby wykwalifikowanej siły roboczej przy niskich kosztach pracy były jednym z głównych motorów polskiej gospodarki w ostatnich 30 latach. Jednak w raporcie („Polska 2030. Szansa na skok do gospodarczej ekstraklasy”) firma doradcza McKinsey & Company wskazuje, że Polska potrzebuje obecnie nowych dźwigni wzrostu. Szacunki pokazują, że do końca tej dekady populacja w wieku produkcyjnym zmniejszy się o ponad 2 mln osób i – żeby utrzymać obecny poziom siły roboczej – należy zapewnić wzrost aktywności zawodowej, który w Polsce wynosi 65 proc., podczas gdy średnia dla państw UE sięga 74 proc. Utrzymanie dalszego, szybkiego tempa rozwoju będzie również zależeć od czynników takich jak m.in. łatwość prowadzenia biznesu, efektywność systemu podatkowego czy nowoczesna infrastruktura transportowa, energetyczna i telekomunikacyjna, a przede wszystkim – cyfryzacja i innowacyjność.

Polska wciąż ma w tym obszarze sporo do nadrobienia względem bardziej rozwiniętych zachodnich gospodarek – w ubiegłorocznym rankingu DESI zajęła dopiero 22. miejsce spośród 27 państw Unii Europejskiej, co jest m.in. efektem niskich krajowych nakładów na badania i rozwój. Według McKinsey & Company przyspieszenie cyfryzacji i oparcie systemu ekonomicznego na nowych technologiach mogłoby się stać nowym motorem wzrostu rodzimej gospodarki. Jednak w kolejnych latach utrzymanie tak dynamicznego jak dotychczas tempa rozwoju będzie coraz trudniejsze, a dalszy sukces będzie zależeć od tego, czy Polsce uda się konsekwentnie realizować działania zwiększające innowacyjność, usprawniające rynek pracy oraz zapewniające przyjazne środowisko dla biznesu i społeczeństwa. 

Źródło: NEWSERIA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj