Czy sztuczna inteligencja zagraża administratorom?

14

Cyfrowa transformacja trwa. Nowe technologie i Internet są podstawą działania nie tylko nas samych, ale i naszych domów, samochodów czy wielu przedmiotów codziennego użytku. Przed nami jednak zupełnie nowa rzeczywistość, opanowana przez uczące się komputery. Rzeczywistość, która zmieni funkcjonowanie wielu biznesów i wpłynie na rynek pracy. Nie ominie również branży IT i administratorów sieci. Czy sztuczna inteligencja zagraża adminom i w niedalekiej przyszłości zastąpi ich w pracy?

Proste formy sztucznej inteligencji zamknięte w aplikacjach i oprogramowaniu spotykamy w każdej branży. Pomagają w modelowaniu przyszłości, analizują przepastne ilości danych gromadzonych przez nowoczesne maszyny, urządzenia i komputery. Z roku na rok jej możliwości stają się coraz bardziej zaawansowane. W przygotowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne raporcie dotyczącym przyszłości pracy przewiduje się nawet, że w 2018 roku roboty i sztuczna inteligencja doprowadzą do ogromnego przełomu na rynku pracy. Czy na pewno to wizja bliskiej przyszłości? Czy pracownicy IT, a dokładniej administratorzy sieci, powinni bać się o swoje posady?

Niedoskonałe AI

Praca administratora infrastruktury sieciowej, którego zadaniem jest budowanie, udoskonalanie, a przede wszystkim zarządzanie siecią komputerową, jest idealnym przykładem tego, że pewne kompetencje człowieka bardzo trudno zastąpić. Może być nawet dowodem na to, że najlepszy efekt osiąga człowiek wtedy, gdy wsparty jest przez nowe technologie wyposażone w algorytmy uczenia maszynowego. Dlaczego tak jest? Ponieważ tak naprawdę prawdziwa sztuczna inteligencja (AI), o której mówił Stephen Hawking, przewidując, że pierwszy dzień jej stworzenia będzie ostatnim dniem ludzkości, jeszcze nie powstała. Jej obecne formy są wielce niedoskonałe i ograniczone. Nie potrafi działać w szerokim i zmiennym kontekście, w którym odnaleźć może się tylko człowiek. Podobnie jest w pracy administratora sieci. AI nie zna przecież kontekstu pracy danej sieci i konkretnego biznesu, często nie wie, jak zareagować na pojawiające się zmiany czy sytuacje, które wymagają wielowymiarowej analizy. Nie zawsze bowiem powtórzenie reakcji na podobne zdarzenie z przeszłości jest adekwatne do aktualnej sytuacji, która często wymaga podjęcia zupełnie innej decyzji.

– AI oczywiście może podpowiadać różne kwestie administratorowi lub wykonywać proste czynności, ale dopiero w połączeniu z jego wiedzą stanowi potężne narzędzie, dzięki któremu możemy podejmować strategiczne decyzje biznesowe, przeciwdziałać przestojom czy wyprzedzać lub reagować odpowiednio na włamania do sieci przez cyberprzestępców. Nadal to administrator musi podejmować odpowiednie działanie, w oparciu o wiedzę oraz – przede wszystkim – konkretne potrzeby firmy. Maszyna zrobi to wyłącznie na podstawie określonej bazy danych, dostarczy informacji kontekstowych, które bez pierwiastka ludzkiego nie wywrą większego wpływu na prowadzony biznes lub wręcz przeciwnie – zaszkodzą mu. A co w sytuacjach, kiedy w grę wchodzi duża odpowiedzialność? Trudno jest przecież pociągnąć do odpowiedzialności AI… – mówi Tomasz Kunicki, prezes AdRem Software.

Niebezpieczna Tesla, nazistowski chatbot

O przypadkach niedoskonałości sztucznej inteligencji w szarej, codziennej firmowej rzeczywistości raczej nie mówi nikt. Szeroko znane są jednak inne, bardziej spektakularne przykłady omylności programów AI. Chociażby chatbot Microsoftu, który na skutek treści rozmów prowadzonych z użytkownikami ‘nauczył się’ popierać ludobójstwo i popierać Hitlera, lub śmiertelny wypadek spowodowany przez Teslę, która nie rozpoznała jadącego drogą auta ciężarowego.

Podobnie może być z siecią – przykłady na to, że sztuczna inteligencja nie jest w stanie również w tym aspekcie wygrać z ludzką mądrością i pomysłowością, można mnożyć. Weźmy ostatnią słynną w Polsce aferę „PESEL gate”, w której miało dojść do wycieku danych z Ministerstwa Cyfryzacji. Z pewnością systemy bezpieczeństwa zainstalowane w instytucji zanotowały nieautoryzowane logowania poza godzinami pracy urzędu. Niestety zabrakło człowieka, który taki niestandardowy ruch odpowiednio by zinterpretował, skojarzyłby fakty i natychmiast zareagował.

Gdyby w tej sytuacji postawiono na mariaż odpowiedniego oprogramowania do monitoringu sieci oraz dobrego specjalisty zajmującego się zarządzaniem siecią, nie czytalibyśmy w mediach nagłówków „Z bazy PESEL wyciekło 800 tys. rekordów. To mogą być Twoje dane!”. Nowoczesne systemy do monitorowania bowiem bez kłopotu zarejestrowałyby próby nieudanych zalogowań, pokazałyby też, czy nie odbyły się one w jakiś nietypowy sposób – poza godzinami pracy czy w wolne dni. Sprytny administrator z kolei na ich podstawie natychmiast podjąłby działania naprawcze i tym samym uchroniłby urząd przez niechlubną historią, która wpłynęła negatywnie na jego wizerunek.

Wracając do pytania zadanego w tytule artykułu: czy sztuczna inteligencja zagraża administratorom?, odpowiadam stanowczo: nie! Zagraża jednak zdecydowanie takim zawodom, które obsługują czynności powtarzalne i odtwórcze. Rozwój uczenia maszynowego oraz sztucznej inteligencji wyeliminuje konieczność ich obsługi przez człowieka i stanowić będzie wymierne wsparcie dla administratorów, programistów i wszystkich innych specjalistów od IT. Nie wiemy dziś, co się może wydarzyć w dłuższej perspektywie – pewne jest jednak to, że najbardziej zaawansowane i kreatywne czynności jeszcze długo będą wykonywane przez człowieka.

Autor: Elżbieta Mistachowicz, wiceprezes AdRem Software