On‑Site Utilities. Energetyczna niezależność zakładów przemysłowych nowym standardem w Polsce

2059

Polski przemysł nabiera tempa – we wrześniu 2025 roku wartość produkcji sprzedanej wzrosła aż o 16% w porównaniu z sierpniem, a rok do roku odnotowano imponujący wzrost o 7,4%. To wyraźny sygnał ożywienia i rosnącej dynamiki sektora![1]. Wzrost produkcji oznacza jednak także rosnące zapotrzebowanie na energię i wyższe koszty związane z emisjami. Eksperci ENGIE Services wskazują, że w takich warunkach coraz większego znaczenia nabiera koncepcja OnSite Utilities (OSU), pozwalająca przedsiębiorstwom stabilizować stronę kosztową i operacyjną.

OSU polega na tym, że kluczowe media – energia elektryczna , para, chłód, sprężone powietrze,  ciepło– są wytwarzane i zarządzane bezpośrednio na terenie zakładu, a odpowiedzialność za projekt, finansowanie, budowę i eksploatację instalacji przejmuje zewnętrzny operator. Dla przedsiębiorstwa oznacza to brak konieczności ponoszenia nakładów inwestycyjnych i możliwość korzystania z infrastruktury w formule przewidywalnych kosztów operacyjnych. W praktyce przekłada się to na większą stabilność budżetową i odporność na wahania cen energii, co w okresach wzrostu produkcji staje się równie istotne, jak w czasie spowolnienia.

Zmiana modelu finansowania infrastruktury energetycznej wpisuje się w szerszy trend obserwowany w polskiej gospodarce. Z analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że w latach 2020–2024 rentowność polskich przedsiębiorstw systematycznie spadała, osiągając jeden z najniższych poziomów w ostatniej dekadzie[2]. PIE podkreśla, że głównymi czynnikami tego trendu były rosnące koszty energii i pracy oraz niepewność regulacyjna. Choć dane te dotyczą okresu sprzed obecnego odbicia produkcji, wskazują na trwały problem strukturalny: wiele firm działa na granicy opłacalności i każda dodatkowa presja kosztowa może prowadzić do utraty rentowności. W takich warunkach coraz większego znaczenia nabierają rozwiązania, które pozwalają stabilizować koszty i ograniczać ryzyko – jak model On‑Site Utilities (OSU).

Znaczenie OSU rośnie również w kontekście polityki klimatycznej i regulacji unijnych. Według Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, przemysł odpowiada za około 23 procent emisji dwutlenku węgla w Polsce. Wzrost produkcji, choć pozytywny dla gospodarki, oznacza także większe obciążenia kosztowe związane z systemem EU ETS a w przyszłości również EU ETS 2. Wdrożenie OSU wspiera redukcję emisji i ułatwia raportowanie w ramach ESG. Integracja wielu mediów technologicznych w jednym modelu umożliwia ograniczanie emisyjności procesów, a jednocześnie zwiększa bezpieczeństwo energetyczne zakładów.

Widzimy, że polski przemysł odbija po trudniejszych kwartałach. To dobra wiadomość, ale jednocześnie oznacza rosnące zapotrzebowanie na energię i wyższe koszty emisji. W takich realiach każda nieprzewidywalność kosztowa staje się poważnym obciążeniem. OnSite Utilities pozwalają przedsiębiorstwom odzyskać kontrolę nad kosztami mediów technologicznych od pary i chłodu po sprężone powietrze i przenieść ryzyko inwestycyjne na partnera takiego jak ENGIE. To nie jest pełna samowystarczalność, ale krok w realną niezależność operacyjną. Zakład zyskuje stabilność kosztów większą odporność na rynkowe turbulencje cen energii oraz komfort planowania w dłuższej perspektywie. Dlatego uważam, że w najbliższych latach OSU stanie się w Polsce standardem, a nie niszowym rozwiązaniem – mówi Michał Beksa, Key Account Manager w ENGIE Services.