Wybuchowy węgiel i biomasa mogą być kolejnym problemem energetyki

170

Ryzyko znów rośnie

Tak było kiedyś. A jak sytuacja wygląda dzisiaj?

W obliczu sytuacji geopolitycznej, która przekłada się na brak węgla ze wschodu, energetyka jest niejako zmuszana do spalania biomasy oraz „nowego” węgla, które mają drastycznie wyższą skłonność do niekontrolowanego zapłonu i wybuchu niż np. spalany do tej pory węgiel kamienny. W rezultacie grozi nam powtórka z przeszłości.

GRUPA WOLFF brała udział w zabezpieczaniu przed wybuchem i pożarem przeszło 200 zespołów młynowych m.in. w PGE, EDF (dziś PGE), Veolia, Energa, Enea, CEZ, PGNiG, Tauron czy PAK. Za ich realizację odpowiadał Zbigniew Wolff, który tak ocenia dzisiejszy stan rzeczy: sytuacja jest poważniejsza niż ta z biomasowego boomu z lat 2005 – 2012. Wynika to z kilku faktów.

Dlaczego sytuacja jest poważniejsza?

  1. Po pierwsze dziś mamy do czynienia nie tylko z biomasą, ale także z węglem, często o dużej zawartości palnych gazów. Oba te paliwa stwarzają znacznie wyższe zagrożenie wybuchowe i pożarowe niż węgiel spalany do tej pory.

2. Po drugie, dziś brakiem paliwa zagrożona jest każda elektrownia czy elektrociepłownia, przez co skala zjawiska może być znacznie większa.

3. Po trzecie, zakłady, które wprowadziły zabezpieczenia przeciwwybuchowe w przeszłości, mogą mieć przeświadczenie, że są bezpieczne pomimo zmiany paliwa. Dopóki parametry zapalności i wybuchowości tych paliw są podobne do parametrów, dla których wspomniane zabezpieczenia zostały zaprojektowane, tak właśnie będzie. Jeśli jednak będą inne, zabezpieczenia mogą być nieskuteczne. W takiej sytuacji należałoby wprowadzić korekty w systemie zabezpieczającym.

4. Po czwarte, dostarczane często z bardzo egzotycznych kierunków paliwo, posiada dużą ilość zanieczyszczeń, jak kamienie czy metalowe elementy, które mogą spowodować iskry, od których zapali się mieszanka pyłowo-powietrzna.

Jedni wiedzą, inni nie

Aktualnie prowadzimy rozmowy z kilkoma zakładami, są to zarówno wytwórcy systemowi jak i przyzakładowi produkujący prąd i ciepło na potrzeby własne. Poziom świadomości zagrożenia jest bardzo różny. Z jednej strony są firmy, które wiedzą, jak poważne ryzyko wiąże się z wprowadzeniem nowego paliwa, z drugiej znajdują się firmy, które o ryzyku dowiedziały się przypadkiem. Osobiście mnie to nie dziwi. W dobie braku paliwa na rynku oczy wszystkich skierowane są w inną stroną i to jest normalne. Wszyscy chcą się zabezpieczyć przed nadchodzącą zimą – komentuje Wolff.

Na koniec wspomnę o badaniach, jakie wykonaliśmy dla jednej z elektrowni, która w trybie awaryjnym rozpoczęła pozyskiwanie węgla z nowego źródła dostaw. Okazało się, że pomimo iż badania TG nie wykazały znaczących różnic, to już parametry zapalności i wybuchowości były istotnie różne. Przykładowo parametr Kst – kluczowy z punktu widzenia doboru zabezpieczeń – w przypadku nowego węgla był dwukrotnie wyższy. Z kolei minimalna energia zapłonu obłoku pyłu, która pokazuje, jak łatwo może dojść do zapłonu, była dwukrotnie niższa. Podobnie temperatura zapłonu warstwy pyłu była niższa o 160oC. Czy to duże zmiany? Obrazowo powiedziałbym, że różnica jest taka jak w przypadku rozpalania ogniska z suchego i świeżego, wilgotnego drewna – kończy Wolff.

Źródło: Grupa Wolff